ks andrzej dymer

rod

Ks. Andrzej o Gazecie: Nie winię Gazety

Ks. Andrzej o Gazecie: Nie winię Gazety

- Nie zamierzam "Gazecie Wyborczej" wytaczać procesu - powiedział nam ks. Andrzej Dymer, szczeciński duchowny obwiniany przez byłych wychowanków o wykorzystywanie seksualne.

Arcybiskup twardo o sporze z miastem - nie podpisywać dokumentu o kontroli

Arcybiskup Andrzej Dzięga radzi swoim podwładnym, by nie ulegli żądaniom miasta w sprawie DPS, a swoje stanowisko przedstawili pisemnie. Tuż przed rozmowami "ostatniej szansy"

Abp Nycz: Nadużycia wyjaśnić do końca!

"W związku z doniesieniami prasowymi na temat nadużyć obyczajowych w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej wyrażam przekonanie, że sprawa powinna zostać wyjaśniona do końca, z uszanowaniem godności wszystkich dotkniętych nią osób" - takie oświadczenie wydał wczoraj abp Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Dominikanin w prokuraturze o grzechu Kościoła

Dominikanin w prokuraturze o grzechu Kościoła

O. Mogielski zeznawał w szczecińskiej prokuraturze prawie cztery godziny. Jest pierwszym świadkiem w śledztwie, które prokuratura wszczęła po tekście w "Gazecie" "Ukryty grzech Kościoła". Świadkowie opowiadali w nim, jak kilkanaście lat temu ks. Andrzej Dymer molestował

Grzech Kościoła ujawniony z troski

sprawę ks. Andrzeja Dymera posądzanego o molestowanie seksualne chłopców.W poniedziałek "Gazeta" opublikowała tekst "Ukryty grzech Kościoła". Świadkowie opowiadali w nim, jak kilkanaście lat temu ks. Andrzej Dymer molestował seksualnie chłopców z Ogniska św. Brata Alberta w Szczecinie

Kościołowi zabrakło odwagi

Kościołowi zabrakło odwagi

okazują się całkowicie bezpodstawne. Ale w sprawie szczecińskiej doszło do ewidentnego zaniechania.- Nie zamierzam "Gazecie Wyborczej" wytaczać procesu, nie mam żadnych podstaw - mówi ks. Andrzej Dymer, szczeciński duchowny obwiniany przez byłych wychowanków o wykorzystywanie seksualne.W

Ksiądz Andrzej D.

fot. 123rf

Ksiądz Andrzej D.

Ksiądz Andrzej D. ze Szczecina w 2008 roku został oskarżony o molestowanie dzieci w ośrodku dla młodzieży. W 2010 roku śledztwo w jego sprawie umorzono w całości. Od tej decyzji odwołał się pełnomocnik dwojga z pokrzywdzonych przez księdza dzieci.

Ksiądz Andrzej D. miał popełnić przestępstwo na początku lat 90. Opisując jego sprawę, "Wyborcza" powoływała się na wyznania byłych podopiecznych ośrodka. Molestowani chłopcy zwierzyli się wychowawcom, sprawa trafiła do przełożonych księdza, którzy jednak nie uznali relacji za wiarygodne.

Ksiądz Andrzej D. został w 2014 roku uniewinniony po raz kolejny - tym razem po wniesieniu subsydiarnego aktu oskarżenia w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego. Taki akt wnosi się, gdy dwa razy prokurator odmówi wszczęcia sprawy.