tragedii swojego narodu". "Strach" jako książka żydowska ma prawo być stronniczy i niesprawiedliwy. Możemy się pochylić nad oskarżeniami Grossa z litością i zrozumieniem. My, Polacy, przecież swoje wiemy: Bartoszewski, Sendlerowa, żydowskie UB. Nic z tych rzeczy panowie. Można się z
publicystykę Jana Tomasza Grossa, autora m.in. głośnych książek opowiadających o przypadkach polskiego antysemityzmu - "Sasiadów" i "Strachu". Zapytaliśmy o to rzecznika MSZ Piotra Paszkowskiego. - Minister Sikorski ma krytyczny stosunek do niektórych tez książki "Strach" Jana
tezę książki. Dobrze też, że "Strach" ukazuje się w wydawnictwie katolickim. Chciałoby się jednak przewrotnie zapytać: skoro Kościół katolicki jest tak strasznie antysemicki, to jakim cudem wydawnictwo katolickie drukuje książkę Grossa? W "Strachu" bardzo rażące i smutne
zasady, nie posłuchać się, wyjść z mieszkania i naprowadzić za sobą obławę na rodzinę, która w konsekwencji cała ginęła". O tym, jak trudne i ryzykowne są jednoznaczne generalizacje, mówi także - krytycznie wobec książek Grossa - Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety".Jak trudno po
etapie, w którym nieustanne powracanie do historii, rozdrapywanie ran i bicie się w piersi nie ma już uzasadnienia, bo wszystko, co ważne, zostało już powiedziane i napisane? O "Strachu" Grossa Nie mam tego przekonania. I utwierdzają mnie w tym na razie wstępne refleksje na temat nowej