inwestycji od pierwotnego inwestora (który wystawił nas do wiatru) Stichting Particulier Fonds Grrenrights.Według informacji "Dziennika" Katarczycy mieli przyjechać do Polski (aby rozmawiać o kupnie stoczni) już wczoraj. Ale Grad tym informacjom zaprzeczył: - Na razie nie ma zaplanowanego spotkania
stronie portalu Wprost.pl. Wynika z niego, że agenci zarzucają urzędnikom odpowiedzialnym za sprzedaż stoczni sprzyjanie firmie Stichting Particulier Fonds Greenrights, za którą stał kapitał z Kataru (Katarczycy wygrali przetarg, ale z interesu nic nie wyszło, bo nie zapłacili). "Działania te
jeszcze pokazać, że niedoszły nabywca stoczni sfałszował dokumenty świadczące, iż ma jakieś związki z Polską, co było warunkiem dopuszczenia do przetargu. Sprawa jest śliska, bo raczej nie chodzi o fałszerstwo tylko niewywiązanie się z umowy zakupu dwóch stoczniowych spółek. Katarczycy wpłacili za nie w
Tuska w głębokiej tajemnicy, gdyż to właśnie marka emiratu katarskiego miała stanowić rękojmię, że transakcja dojdzie do skutku, a niemal 13 tysięcy pracowników stoczni w Szczecinie i Gdyni zachowa pracę".Otóż, dziennikarze "Polski" przegapili fakt, że już w czerwcu, gdy minister Grad