Czyli mały i niepraktyczny rusko-polski słownik slangu hipisowskiego Do którego zbierałem materiał w listopadzie 2007, czekając na okazję, by tanio kupić w Moskwie samochód. Czytaj także: Jacek Hugo-Bader ''Psy Moskwy'' Czytaj także: Jacek Hugo-Bader ''Egzamin na świra'' Od żony dostałem na
jak heroina. To jakim cudem 99 ćpunów nagle tak sporządniało? Ano takim, że w połowie zeszłego roku, po dziesięciu latach legalnej sprzedaży, tramadol został uznany na Ukrainie za narkotyk. I z dnia na dzień wycofali go z obrotu, a przecież ćpały go na co dzień dziesiątki, a może setki tysięcy
w Krasnojarskim Kraju rozpoczął pracę w miejscowej filharmonii. Brakowało im tenorów. Świetnie mu szło, bo nie wiedział, gdzie kupować narkotyki. Więc pił nieprzytomnie przez rok, a jak rozpoznał teren, wrócił do heroiny. Oczywiście wiedział, że w mieście i w całej Rosji szaleje AIDS, ale wcale się
działki heroiny. Zniknął strach i głody, nawet mięso przestałem jeść od razu. A przecież jeszcze ostatniej nocy myślałem o samobójstwie. Igor poszedł do pracy, a kiedy spłacił wszystkie długi, ruszył na Syberię, gdzie żyli inni wyznawcy. Misza Orłow jest z Podolska pod Moskwą. To taki rosyjski Wołomin
? - Jeden raz - mówi Sasza. - Dwa lata temu, ale uciekłam od niego, bo strasznie zaczął brać. Marihuana u nas rośnie jak trawa, a heroinę, po 1500 rubli za gram (150 zł), przywożą aż z Dagestanu. Sasza to ładna 22-letnia dziewczyna. Skończyła dziewięć klas i kurs gastronomiczny. Mieszka z rodzicami i