Wspomina:Od roku 1984 aż po 1989 r. w moim mieszkaniu przy ul. Kopernika odbywały się co dwa tygodnie zebrania osób pracujących w siatce informacyjnej TM. Nie znałam wówczas żadnych nazwisk. Nikt nikogo nie przedstawiał. Nikt nie pytał się o tożsamość. Nie znałam też szczegółów ich pracy. Chodz
narysowała projekt plakaciku z rozwaloną kratą (to wcześniej niż znaczki). Najbliżej współpracowałam w kolportażu z Romkiem Stefańskim; często spotykaliśmy się właśnie u Ani Briesemeister. Najbardziej śmieszny moment, jaki pamiętam. Wychodzimy od kogoś z mieszkania w parę osób z naszym słynnymi torbami
to dwór, ni to duży drewniany dom a'la świdermajer należący w początku XX w. do Leopolda Briesemeistra. Ów dwór - świdermajer nazywano Węgierką. Nieprzypadkowo. Leopold Briesemeister miał żonę z Węgier (stąd też napis w języku węgierskim na naszej fotografii). Otrzymała dom w prezencie w dniu
nazwa Edmund Langner. W latach 30. sklep Langnera na Mazowieckiej już nie istniał. Nadal działał tu magazyn winno-kolonialny, ale teraz jego właścicielem był Seweryn Briesemeister - brat Karola, właściciela cukierni Szwajcarskiej na Szpitalnej. Sam budynek dotrwał do września 1939 r. Spłonął