Klub zawiązał się w ubiegłym tygodniu, niebawem zostanie zarejestrowany w sądzie. Według statutu do AKO mogą należeć "pracownicy lub studenci szkół wyższych, innych instytucji naukowych lub posiadający stopień naukowy". Do wczoraj do AKO zapisało się ponad 130 osób, wśród nich
Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczynskiego (AKO) założyli na początku roku poznańscy naukowcy m.in. z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Politechniki Poznańskiej i Uniwersytetu Przyrodniczego. Kieruje nim polonista prof. Stanisław Mikołajczak, który w ostatnich wyborach szefował lokalnemu
uroczystość wręczenia medalu klub rozesłał do mediów w poniedziałek wieczorem. Odwołał je pół godziny później. I sprawy by nie było, gdyby 46 minut później, do kilkunastu redakcji w całej Polsce, nie przyszedł z AKO kolejny mail. A w nim działająca w klubie dr Urszula Szybiak ostro komentuje zmianę planów
decyzje, procentowo szanse obu są równe - mówi jeden z liderów AKO.W drugim etapie wyborów rekomendacji jednemu z kandydatów udzieli prezes Kaczyński, a w trzecim formalnie zaakceptuje go nowy zarząd PiS w Poznaniu. Teoretycznie Kaczyński może poprzeć obu i wtedy wszystko rozstrzygnie się podczas
Czwartą i ósmą lokatę zajęli nasi policjanci z czworonożnymi kompanami na VIII Mistrzostwach Polski Przewodników Psów i Psów Policyjnych w Sułkowicach. Zawody zakończyły się w piątek. Czwarte miejsce zdobył Jacek Świątek z psem Peti z komendy w Ostrowcu, a ósme Włodzimierz Groszek z psem Ako
seppuku, unikając haniebnej śmierci przez powieszenie. Jego dobra i majątek, w tym zamek w Ako, miały zostać skonfiskowane, a służba i samuraje ze swoimi oddziałami - rozpędzeni, stając się roninami, samurajami bez pana, którzy utracili prawo do noszenia broni. Na czele roninów stanął Oishi Kuranosuke
ciężkiej walce opanował go. W hotelu natychmiast zainstalowało się dowództwo Okręgu AK.O godz. 17 do walki ruszyła cała podziemna Warszawa. Wielu powstańców nie zdołało dotrzeć do swych oddziałów; w niektórych zgrupowaniach brakowało niemal połowy żołnierzy. Broni było jeszcze mniej. Nie brakowało tylko
gościnne, więc szybko coś znajduję. - Dobrý deo, ako sa máte? - pyta gospodyni, a jej mąż częstuje rozgrzewającą becherovką. Zapowiada się nieźle.Wieczorem idziemy na spacer. Okolica spokojna, niewielu turystów, kilka knajpek. Wchodzimy do jednej z nich na tradycyjną słowacką kapustnice i
kolekcja butelek, kufli i kieliszków o przeróżnych kształtach. Są szable, matrioszki, koguty i męskie torsy. Na kuflu z Czech napis: "Radšej brucho od piwa, ako hrb od roboty". Jest jeszcze kuźnia, w której można spróbować sił w kowalstwie i obejrzeć kolekcję młotków. A jest ich mnóstwo